Za kilka dni zacznie się szkoła. Znowu pojawią się zeszyty, zadania, kartkówki, sprawdziany, oceny. I zdanie, które w wielu domach będzie padało niemal codziennie:
„Idź się uczyć.”
Znamy je. Sami je słyszeliśmy. Powtarzamy je naszym dzieciom. Bo przecież szkoła jest od nauki, a dziecko powinno zdobywać wiedzę.
Oczywiście. Tylko dzisiaj chcę Cię zatrzymać przy jednym pytaniu:
Po co Twojemu dziecku ta wiedza?
Nie po co ma nauczyć się na jutrzejszy sprawdzian. Nie po co ma dostać dobrą ocenę. Nie po co ma mieć dobre świadectwo.
Po co JEMU będzie potrzebne to, czego się dzisiaj uczy?
I być może właśnie to pytanie zmieni trochę Wasz rozpoczynający się rok szkolny.
Wiedza jest ważna. Ale nie jest metą.
Żyjemy w świecie, w którym dostęp do informacji jest ogromny. Nie jesteśmy w stanie wyposażyć dziecka w całą wiedzę, której będzie potrzebowało za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat. I nie musimy.
Znacznie ważniejsze jest, żeby potrafiło zrobić coś wtedy, kiedy:
nie wie,
nie rozumie,
nie potrafi,
musi coś sprawdzić,
porównać,
wybrać,
nauczyć się czegoś nowego.
Dlatego obok: „Co moje dziecko wie?” warto postawić drugie pytanie:
„Co moje dziecko POTRAFI zrobić z tym, co wie?”
Bo można znać wzór. I nie wiedzieć, kiedy go zastosować. Można znać słówka. I bać się odezwać. Można przeczytać tekst. I nie potrafić wyciągnąć z niego informacji potrzebnej do podjęcia decyzji.
💎 Nie buduj w umyśle dziecka biblioteki wiedzy. Pokaż mu, jak z niej korzystać.
Biblioteka jest potrzebna. Ale jej prawdziwa wartość zaczyna się wtedy, kiedy wiemy, po którą książkę sięgnąć i co zrobić z tym, co w niej znajdziemy.
„Po co mam się tego uczyć?”
Być może słyszałaś to pytanie już wiele razy. I być może odpowiadałaś:
„Bo będzie na sprawdzianie.”
„Bo musisz.”
„Bo to jest w programie.”
„Bo trzeba mieć dobre oceny.”
A co, jeśli następnym razem nie odpowiesz automatycznie? Co, jeśli razem poszukacie PO CO? Matematyka? Dzisiaj dziecko uczy się procentów. Kiedyś będzie porównywało ceny, wynagrodzenia, rabaty, raty czy oferty i będzie musiało ocenić:
„Co naprawdę mi się opłaca?”
Angielski? Dzisiaj słówka i gramatyka. A za kilka lat być może na wakacjach to właśnie Twoje dziecko zamówi obiad dla całej rodziny, odważnie zapyta o drogę albo sprawnie znajdzie właściwą bramkę na zagranicznym lotnisku.
Czytanie ze zrozumieniem? Dzisiaj tekst i pytania pod nim. Kiedyś umowa, oferta pracy, regulamin, instrukcja czy dokument, pod którym ktoś powie:
„Proszę tutaj podpisać.”
A Twoje dziecko będzie potrafiło przeczytać, zrozumieć, zapytać i zdecydować:
„Tak, zgadzam się.”
albo:
„Nie. To nie jest dla mnie korzystne.”
I nagle szkolne: „Po co mi to?” dostaje zupełnie inną odpowiedź.
Nie, bo "Musisz"
Tylko:
„Bo kiedyś dzięki temu będziesz mógł zrobić coś SAM.”
WIEM → ROZUMIEM → POTRZEBUJĘ → DZIAŁAM
Właśnie taką drogę chciałabym Ci dziś pokazać.
WIEM — mam informację.
ROZUMIEM — potrafię nadać jej znaczenie.
POTRZEBUJĘ — rozpoznaję sytuację, w której ta wiedza może mi się przydać.
DZIAŁAM — potrafię z niej skorzystać.
I właśnie tutaj wiedza zaczyna wychodzić z podręcznika.
Staje się umiejętnością.
A umiejętność, którą dziecko potrafi wykorzystać w różnych sytuacjach, zaczyna budować jego kompetencje. I właśnie one pójdą z nim dalej.
A co wtedy dzieje się z oceną?
Nic. 😉
Nie musimy z nią walczyć. Nie musimy udawać, że jest nieważna. Możemy po prostu przestać stawiać ją na mecie.
Dziecko przynosi piątkę z matematyki?
Świetnie. Celebruj. Ale obok: „Brawo, piątka!” spróbuj czasem zauważyć:
„Jeszcze tydzień temu tego nie rozumiałeś. Znalazłeś sposób, ćwiczyłeś i dzisiaj potrafisz.”
A jeśli przyniesie trójkę? Może zamiast: „Dlaczego tylko trzy?” warto zapytać:
„Co już potrafisz, a czego jeszcze nie rozumiesz?”
„Co tym razem zadziałało?”
„Czego możesz spróbować inaczej?”
Bo ocena może być informacją.
Nie musi być definicją możliwości Twojego dziecka.
Zacznij zauważać oceny, których nie ma w dzienniku.
Być może któregoś dnia na wakacjach Twoje dziecko samo porozmawia po angielsku z kelnerem. Nie dostanie za to piątki. Ale potrafiło. Samo obliczy, ile pieniędzy potrzebuje na zakup czegoś, na czym mu zależy. Bez oceny.
Ale potrafiło.
Znajdzie informację, której potrzebuje, sprawdzi kilka źródeł i zauważy, że pierwsza odpowiedź nie była prawdziwa. Bez czerwonego paska.
Ale potrafiło.
Przeczyta instrukcję i samodzielnie rozwiąże problem. Zaplanuje swoją pracę. Zapyta, kiedy nie rozumie. Po błędzie spróbuje innego sposobu.
A któregoś dnia powie:
„Nie wiem. Ale wiem, jak mogę się dowiedzieć.”
I być może właśnie wtedy będziesz miała przed sobą jeden z najważniejszych rezultatów jego edukacji.
💎 Ocena zostaje w dzienniku. Umiejętność idzie z dzieckiem w życie.
Spróbuj inaczej w tym roku szkolnym.
Nie musisz robić rewolucji. Nie zmienisz systemu edukacji. Nie musisz też przestać interesować się ocenami. Zmień czasem jedno pytanie. Zamiast tylko:
„Jaką dostałeś ocenę?”
zapytaj:
„Czego się nauczyłeś?”
A potem:
„Co już dzięki temu potrafisz?”
„Gdzie może Ci się to przydać?”
„Jak doszedłeś do rozwiązania?”
„Co zrobiłeś, kiedy nie wiedziałeś?”
„Jak możesz to sprawdzić?”
I kiedy tylko możesz — oddawaj wiedzę życiu. Niech dziecko liczy. Pyta. Zamawia. Planuje. Czyta. Porównuje. Sprawdza. Decyduje. Popełnia błąd. Wyciąga wniosek. Próbuje jeszcze raz. Bo nie przygotowujesz go wyłącznie do kolejnego sprawdzianu.
Przygotowujesz je do życia, w którym pewnego dnia Ciebie nie będzie obok, żeby podać gotową odpowiedź.
I być może właśnie dlatego na początku tego roku szkolnego warto odpuścić trochę WIEDZĘ...
żeby zrobić więcej miejsca na:
ROZUMIENIE.
DOŚWIADCZENIE.
UMIEJĘTNOŚCI.
DZIAŁANIE.
SAMODZIELNOŚĆ.
Nie pytaj tylko:
„Co moje dziecko powinno wiedzieć?”
Od czasu do czasu zapytaj również:
„Co dzięki temu będzie POTRAFIŁO?”
A potem...
pozwól mu tego doświadczyć. ❤️🌿
Jeśli chcesz nie tylko czytać o zmianie perspektywy, ale zacząć doświadczać jej w codzienności z dzieckiem — zajrzyj do 🛠️ Narzędzi.
Dodaj komentarz
Komentarze