Zbliżający się Dzień Ojca to dobry moment, aby przyjrzeć się nie tylko temu, jak ojcowie bawią się ze swoimi dziećmi, ale również temu, jak stawiają granice i reagują, gdy dziecko przekracza ustalone zasady.
Podczas rozmów z rodzicami często słyszę:
„Przecież nie biję swojego dziecka.”
I bardzo często jest to prawda.
Wielu współczesnych ojców świadomie odrzuciło kary fizyczne, przemoc cielesną, których sami doświadczali w dzieciństwie.
Jednocześnie część z nich nadal korzysta z narzędzi, które przez lata były uznawane za skuteczne metody wychowawcze.
Surowe spojrzenie. Podniesiony głos. Jedno ostre słowo. Długie milczenie. Wycofanie uwagi. Ignorowanie. Karanie ciszą.
Bo przecież przez pokolenia uczono mężczyzn, że ojciec powinien być twardy.
Że ma budzić respekt.
Że dziecko trzeba zahartować.
Że nadmierna czułość osłabia.
Że emocji się nie pokazuje.
Że „dupa nie szklanka”.
Skąd bierze się taki model ojcostwa?
Przez wiele lat ojciec był postrzegany przede wszystkim jako osoba odpowiedzialna za dyscyplinę.
To on miał „ostateczny głos”.
To on miał egzekwować zasady.
To on miał być tym surowszym rodzicem.
Wielu dzisiejszych ojców wychowywało się właśnie w takich domach.
I choć nie chcą powielać wszystkich doświadczeń ze swojego dzieciństwa, nie zawsze wiedzą, czym zastąpić stare wzorce.
Bo łatwo jest powiedzieć:
„Nie będę bił swojego dziecka.”
Trudniej odpowiedzieć sobie na pytanie:
„To jak chcę reagować zamiast tego?”
Stanowczość nie oznacza surowości
To jedno z najważniejszych zdań, jakie chciałabym zostawić każdemu rodzicowi. Dziecko potrzebuje granic. Potrzebuje zasad. Potrzebuje konsekwencji.
Ale nie potrzebuje strachu. Nie potrzebuje zawstydzania. Nie potrzebuje poczucia, że miłość rodzica znika za karę.
Stanowczy tata potrafi powiedzieć:
„Nie zgadzam się na takie zachowanie.”
Surowy tata często przekazuje:
„Nie zgadzam się na Ciebie.”
To ogromna różnica.
Czy ojcowie inaczej reagują na synów i córki?
Bardzo często tak.
Wielu ojców wobec synów bywa bardziej wymagających.
Chcą nauczyć ich odporności, samodzielności i odpowiedzialności.
Czasami jednak za tymi intencjami kryje się przekonanie:
„Musisz być twardy.”
„Nie mazgaj się.”
„Poradzisz sobie.”
W relacji z córkami częściej pojawia się ochrona, pobłażliwość lub większa delikatność.
Nie dlatego, że jedna droga jest lepsza od drugiej.
Po prostu często są to wzorce wyniesione z własnego domu.
Ja mogę inaczej
Świadome rodzicielstwo nie polega na byciu idealnym.
Polega na zatrzymaniu się i zadaniu sobie pytania:
„Czy sposób, w jaki reaguję na moje dziecko, naprawdę pomaga mu się rozwijać?”
Każdy tata ma prawo popełniać błędy.
Każdy tata może czasem podnieść głos. Każdy tata może mieć gorszy dzień.
Najważniejsze jest jednak to, czy potrafi wrócić do dziecka i powiedzieć:
„Przepraszam.”
„Widzę, że było Ci trudno.”
„Porozmawiajmy.”
Bo największą siłą ojca nie jest wzbudzanie strachu.
Największą siłą ojca jest budowanie relacji, w której dziecko czuje się bezpieczne nawet wtedy, gdy popełni błąd.
💛 Tata nie musi wybierać między stanowczością a bliskością.
💛 Może być jednocześnie przewodnikiem i bezpieczną przystanią.
💛 Między zachowaniem dziecka a reakcją rodzica istnieje przestrzeń.
💛 W tej przestrzeni mieszka świadomość.
💛 Tam rodzi się wolność wyboru.
💛 Tam kończą się automatyczne wzorce wyniesione z dzieciństwa.
💛 Tam zaczyna się świadome rodzicielstwo.
Dodaj komentarz
Komentarze